- JAKI KOKS! – wokabularzyk Pierworodnego zarasta co raz to nowym kwiatkiem.
I przykładowo, kiedy next level w ulubionej grze jest w zasięgu trzech kliknięć, wtedy właśnie jest koks. Absolutny.
Koks może być. Jeszcze zniosę.
Ale bywa, że interweniuję.
- Idę do kibla! – (wszyscy musimy wiedzieć)
- D o t o a l e t y. Się mówi – cedzę korektę jak przeciwnik groźbę.
- A ja wolę mówić do kibla.
- A ja wolę żebyś jednak szedł do toalety.
- To idę do toalety. – (ma się w końcu ten autorytet!) - Na kibel!
Niedoczekanie!
A i tak niech się cieszy, że nie każę mu chadzać do wychodka za potrzebą!


