POTYCZKI…

POTYCZKI…

- JAKI KOKS! – wokabularzyk Pierworodnego zarasta co raz to nowym kwiatkiem.

I przykładowo, kiedy next level w ulubionej grze jest w zasięgu trzech kliknięć, wtedy właśnie jest koks. Absolutny.

Koks może być. Jeszcze zniosę.

Ale bywa, że interweniuję.

- Idę do kibla! – (wszyscy musimy wiedzieć)

- D o  t o a l e t y. Się mówi – cedzę korektę jak przeciwnik groźbę.

- A ja wolę mówić do kibla.

- A ja wolę żebyś jednak szedł do toalety.

- To idę do toalety. – (ma się w końcu ten autorytet!) - Na kibel!

 

Niedoczekanie!

A i tak niech się cieszy, że nie każę mu chadzać do wychodka za potrzebą!

MAM DWA LATKA, DWA I PÓŁ…

MAM DWA LATKA, DWA I PÓŁ…

Doskonalimy sztukę dialogu. W pocie czoła…

***

- Kce piiiiić!!! – sygnalizuje kulturalnie Córka.

- Może być sok? – w ciemno chwytam za jabłkowy i szklankę.

- Nie! 

- Wody? 

- NIE!!!

- To może mleko?

- N I E ! ! !

- To już nie wiem. To co chcesz?

- K C E  P I Ć !!!

Nie ważne z kim i na jaki temat. Jak się ma dwa lata z hakiem, najważniejsze, to się NIE ZGADZAĆ.

Zawsze i za wszelką cenę.

Całodobowy trening cierpliwości. Rodzicielski survival.

Z CYKLU ABSURDY XXI WIEKU…

Z CYKLU ABSURDY XXI WIEKU…

Nurtuje mnie pytanie.

O te cholerne ślady po klamerkach. Na pewno je znacie.

Jak to możliwe, że ludzkość, która sięga gdzie wzrok nie sięga, nie potrafi udoskonalić tak prostej rzeczy?

Wylądowaliśmy na Księżycu, planujemy załogowe ekspedycje na Marsa. Zeszliśmy w najgłębszą głębię oceanu.

Lądujemy bez podwozia.

Zderzamy hadrony.

Powielamy DNA.

 

Co z tą klamerką, pytam?!?

Czy ktoś wie?

ŚWIĘTA, ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH, A TYMCZASEM…

ŚWIĘTA, ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH, A TYMCZASEM…

Od stycznia w salonach EMPIK, w sklepie wydawcy i w innych punktach sprzedaży, mogą Państwo kupić drukowaną wersję

“Macierzyństwa Bez Lukru”

Ukazało się jako dodatek do Czasu Kultury poświęconemu antymacierzyństwu (nr 4/2011)

Wszystkie Autorki zrzekły się dochodu na rzecz Mikołajka.

POLECAMY!!! ZAPRASZAMY!!!

O ZUPIE…

O ZUPIE…

- Kurza dupa! – skomentował Pierworodny, gdy rzeczywistość za daleko mu odbiegła od wyobrażeń.

- ??? – skomentowała Matka z tej samej przyczyny.

- Kurza… no…  yyy… ZUPA! mama – autokorekta na poczekaniu, grubymi nićmi szyta - kurza Z U P A, taka… zupa z kury. ROSÓŁ!!! – olśnienie.

- Losiołek?!? – Młodsza Siostra węszy okazję uchem. - Lubię!

 

Lubię! pisać o dzieciach.

Nic na to nie poradzę ;-)

POD CHOINKĄ…

POD CHOINKĄ…

Z ostatniej chwili…

- Gdzie jest ten list, co tu wisiał??? – Pierworodny ma ostatnio problemy z zaśnięciem i szwenda się po domu nocną porą.

- Gwiazdor sobie zabrał. A dlaczego pytasz?

- Nie, nic… Przypomniało mi się, co bym jeszcze chciał dostać.

- A co byś jeszcze chciał dostać? – (ostatecznie sprawa jest przecież wciąż do rozważenia)

- Zestaw do kiszenia ogórków.

 

Całe życie mogłabym myśleć i nigdy bym na to nie wpadła.

Przysięgam.

CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA…

CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA…

- A dokąd idziesz? – nieco zdziwiona pytam córkę, bo właśnie zakłada kozaki, a nie planowaliśmy spacerów. Zwłaszcza, że wszyscy jeszcze w piżamach.

- Do stajenki – krótko i zwięźle odpowiada Ida, miłośniczka precyzji i jasełek.

***

Grudniowe jingle, jingle na progu.

Tymczasem u nas Gorączka przedświątecznej roboty.

U Państwa też musicalowo?

 

***

PS. A TU mogą Państwo od święta “polubić” tę witrynę :)